Zastanawiałam się wczoraj dlaczego babcia Obamy nie doczekała.
Sądzę, że nie musiała - zmarła spokojna o wynik wyborów.
Medycynie znane jest zjawisko, polegające na tym, że ludzie będąc w stanie agonalnym żyją jakby wbrew diagnozom, prawom natury i logiki, ponieważ np. czekają na kogoś, z kim chcą się pożegnać.
Babcia Obamy ze swojej śmierci uczyniła największy dar, na jaki stać człowieka, przyczyniając się nim do triumfu swojego wnuka w takim samym stopniu, w jakim robiła to za życia.
Ja nie czekam na wynik wyborów. Też wierzę w zdrowy rozsądek Amerykanów i ich umiejetność odróżniania prawdy od tego, co chce za taką uchodzić. Nie gloryfikuję Obamy. Nie zaszedł by tam, gdzie jest teraz, gdyby był do cna szczery i wrażliwy. W polityce odnależć się mogą tylko prawdziwe wilki, albo wilki w skórze owcy. Dla innych nie ma tam miejsca.
Jestem tylko ciekawa poziomu frekwencji. Typuję blisko 90%.